Miałam w ferie wziąć się w garść i po dwóch tygodniach wrócić odmieniona. Jak zwykle na postanowieniach się kończy. Ale nie mogę się poddać na samym początku. Jeżeli mogę marzyć, mogę też tego dokonać, prawda?
Bilans z wczoraj:
O: kawałek brokuła (80 kcal)
P: banan (150 kcal)
K: kromka ciemnego chleba (70 kcal) + 2 plasterki szynki (30 kcal)
Suma 330 kcal
Biorąc pod uwagę wczorajszy bilans, nie jest źle, ale zero ćwiczeń... Nie mogę się zebrać...
Bilans z dzisiaj
O: kawałek piersi z kurczaka (150 kcal)+ ogórek kiszony (11 kcal)
P: mała, czerwona pomarańcza (50 kcal)
K: pieczywo wasa czy coś w tym stylu (25 kcal)+ 90g sera białego 0% (70 kcal)+ kiełki brokuła, z 10g (5 kcal)
Suma: 311 kcal
Nie wliczam czarnej kawy, ani zielonej herbaty, bo to 0. Ciągle bez ćwiczeń. I byłoby nieźle, gdyby nie to, że po kolacji zjadłam jednego herbatnika, z 30 kcal. I nie chodzi tu nawet o liczbę kalorii, tylko o zasadę, o zasadę! Miałam nie jeść słodyczy przez 21 dni, a już drugiego zjebałam.
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, mam nadzieję, że idzie Wam lepiej niż mi :<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz