Kolejne 2 dni za mną. Zapomniałam wspomnieć, że zaczynam SGD, taki drobiazg :)
Wczoraj był drugi dzień i 300 kcal. Nie zapisałam bilansu, ale nie jadłam wiele, z pewnością nie przekroczyłam, w sumie same owoce i warzywa :) Wczoraj dzień taki pozytywny, leniwy trochę: tańczyłam, byłam na spacerze, prawie cały killer i pół dnia oglądania tv... Dopiero wieczorem dopadły mnie wyrzuty sumienia, przecież matura za 2 miesiące, a ja nic. Znowu szybsze bicie serca, rozpacz.
Dziś dzień lepszy od samego rana. Co prawda jeżeli chodzi o ruch, to tylko killer, ale to lepsze niż nic :)
Wypiłam 3 szklanki wody z octem jabłkowym i zjadłam 2 tabsy z błonnikiem i nie wiem, czy to nie placebo, ale jakoś łatwo mi dziś było na diecie :) Martwią mnie tylko te wypadajace włosy, noo :(
A teraz do rzeczy, bilans:
O:4 małe kotlety sojowe 50 kcal + buraczki 100g 40 kcal
P: 1 cukierek kawowy 17 kcal+ jabłko 40 kcal
K: 100g chudego białego sera 80 kcal + kiełki brokuła 10 kcal + ogórek kiszony 20 kcal + 2 chlebki chrupiące 50 kcal
Suma 307 kcal/ 400
Trzymajcie się ;*
Posted via Blogaway
Powodzenia w SGD, świetnie sobie radzisz ;)
OdpowiedzUsuńAch, ta matura... wszystko się teraz niemal do niej sprowadza.