niedziela, 23 lutego 2014

#6

Nie mogę powiedzieć, żebym bardzo przestrzegała diety przez ostatnie dni. Może nie było mega objadania, ale alkohol, kawałek czekolady... to wystarczy, żeby wszystko zjebać. Do tego dochodzi okres i już czuję się jak najgrubszy i najbrzydszy człowiek na świecie. A w piątek, po imprezie, byłam taka szczęśliwa, dobra zabawa, szczere (bo po alkoholu, a nie takie udawane, z grzeczności) komplementy, wiele godzin tańca i trochę alkoholu wysrarczyły, by zapomnieć o codzienności. Pora do niej wrócić, choć wcale nie mam na to ochoty. Matura, dieta, matura, dieta i tak w kółko :( Chyba przestanę patrzeć w lustro, mam dość tego widoku. Dążę do obojętności. Matka moja zapytała mnie dziś, po co ta cała dieta i starania, skoro w kilka dni mogę wszystko zepsuć. Dzięki mamo, jeszcze będziesz mnie kurwa prosić, żebym zjadła tego banana.
Chcę być jak porcelanowa laleczka, chuda, delikatna, krucha, z pustką w oczach... idealna.
Dziękuję bardzo wszystkim dziewczynom, które mnie wspierają, jesteście najkochańsze i najcudowniejsze! Buziaki ;*

Posted via Blogaway

8 komentarzy:

  1. No niestety alkohol ma to do siebie, że jest tak mega cholernie kaloryczny, że szkoda gadać.
    Nie przejmuj się mamą. Rób swoje. Z jednej strony może Cię to zmotywować do pokazania jej, że takich słabych dni ibędzie jak najmniej:)
    Trzymaj się! :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby jedzenie można było zastąpić alkoholem który nie ma kalorii...Ahh, piłabym chyba codziennie, bo też czuję po nim jak rzeczywistość odchodzi na boczny tor, żyje się tym co jest, nie myśli się o tym o czym nie chce :) Z drugiej strony to byłby już alkoholizm :D

    Powodzenia kochana:* Wierzę, że jeśli bardzo tego chcemy to się uda!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz motywacje, więc chwyć się jej i dąż do celu, rozpamiętuj słowa... nie zapominaj.. to działa, bo jak będziesz chciała zawalić, to sobie przypomnisz te złośliwości i odrzucisz jedzenie jak najdalej.
    Trzymaj się <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! Właśnie niedawno założyłam bloga, zaczęłam przeglądać różne inne i po trafieniu na Twojego raz przeczytaniu tej notki moja pierwsza myśl to: "oo jak ja to dobrze znam". Z mamą mam podobnie, też słyszę różne demotywujące teksty. Ona nawet nie wie, jak to potrafi boleć. Chciałabym już wyglądać tak, żeby nikt mi nic takiego nie mógł powiedzieć... jak właśnie taka krucha, porcelanowa, perfekcyjna laleczka. <3 Ideał.
    Btw - też mam maturę w tym roku, więc wiem jak to jest. Poza dietą jeszcze dodatkowy stres. -.- No ale nie przynudzam już. Dodaję do obserwowanych. c:

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro, aż tak się nie objadałaś to nie martw się i walcz dalej ;*
    Powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Alkohol faktycznie jest kaloryczny ale u mnie na przykład bardzo dobrze działa oczyszczająco (if you know what I mean. ;>). Musisz dać radę! Nie poddawaj się i walcz aż do skutku! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przejmuj się, nie jest aż tak źle :) Nie poddawaj się a wszystko będzie dobrze kochana :) ściskam i zapraszam do mnie ♡

    OdpowiedzUsuń
  8. Rodzice to potrafią motywować.. ale musimy im pokazać że nie mają racji. :) Nie przejmuj się tą czekoladą, każdy czasem ma taki dzień, że musi coś skubnąć, wszystko będzie ok :) ;* Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń